Nie lubię szyć strojów karnawałowych, wszelkich przebrań itp. Jakoś nie czuję tego klimatu. Poza tym jest to jednorazowa kreacja, więc szkoda mi na nią czasu. Co jednak mam zrobić, kiedy Hela przychodzi i pyta -„Mamo, a uszyjesz mi strój czarownicy? ”           – Uszyję – odpowiedziałam, a co miałam zrobić… Ucieszyłam się że w tym roku muszę uszyć strój tylko dla Heli, Wojcio w klubiku też ma bal przebierańców, ale akurat wtedy mieliśmy wyjechać. Ale co się okazało  – bal przekładają na późniejszy termin i Wojtuś też się załapie, więc pewne jeszcze będę musiała coś uszyć…

Czarownica wyszła mi tak.

DSC_0529

Poszłam po najmniejszej linii oporu. Kupiłam sukienkę w SH. Byłam szczęśliwa, że znalazłam sukienkę czarownicy. Ale Heli się nie podobała, bo była zbyt kolorowa, a czarownica jest czarna! Z sukienki została więc tylko góra (też po modyfikacjach i wypruwaniu wielu ozdób), do której doszyłam spódnicę z resztek czarnej podszewki. Była za krótka, więc doszyłam falbanę z szyfonu. Do tego pelerynka z wykroju z tej książki (czarna bawełna z welurem w środku kapturka).

DSC_0202

Kapelusz i miotłę kupiliśmy na Allegro. Czarownica gotowa. Podoba się Wam?

DSC_0535DSC_0539DSC_0537DSC_0545

DSC_0548DSC_0560

DSC_0527    DSC_0546

DSC_0553

DSC_0573 DSC_0576DSC_0564DSC_0563