Historia tego wpisu zaczyna się w Outlecie Tkanin. Wybrałam się tam w zeszłą sobotę razem z Helą. Oczywiście miałam nic nie kupować ;) Ale ani ja, ani Hela nie mogłyśmy się oprzeć temu wspaniałemu miejscu. Hela zaczęła wybierać tkaniny, które się jej podobają. Pierwszy wybór padł na czerwoną cienką lekko gniecioną/kreszowaną tkaninę. Powiedziała, że chce z niego mieć spódniczkę. Pomyślałam, czemu nie, uszyjemy fają gładką spódniczkę, która na pewno przyda się we wzorzystej szafie Heli. Oprócz tej czerwonej tkaniny moja córka wybrała sobie jeszcze dwa inne materiały – jeden straszny (dla mnie) – błyszczącą siateczkę w różowe kwiaty z brokatem i bardzo ładną kremową bawełnę przetykaną złotą nitką (musi się błyszczeć!). Hela chciała oczywiście mieć nową spódniczkę natychmiast, obiecałam jej że będzie gotowa następnego dnia. Więc wieczorem zasiadłam do maszyny. Spódniczka to moment, szyłam bez żadnego wykroju.

DSC_0324 DSC_0330

Gdy już ją skończyłam uznałam, że fajnie by się prezentowała z bluzką w biało granatowe pasy. Miałam w szafie taką dzianinę, kupioną kiedyś w Krysbea, z przeznaczeniem na sukienkę dla Helci. Więc po sukience uszyłam  bluzkę z raglanowym rękawem, z tego samego wykroju co tę. Nawet paski w miarę mi się zeszły :)

DSC_0325DSC_0327

DSC_0328

DSC_0334   DSC_0331  DSC_0341DSC_0342

DSC_0335

Do spódniczki zamierzam jeszcze uszyć tiulową  halkę, żeby trochę ją usztywnić. Na Święta taka spódnica będzie w sam raz!

DSC_0347DSC_0352 DSC_0355

Tak się rozpędziłam z szyciem, że przy okazji sprawiłam Heli jeszcze legginsy i sukienkę. legginsy jak legginsy, ale sukienkę w kwiaty pokażę Wam już niebawem!

IMG_0286