Wiem, wiem… bardzo dawno nie było żadnego wpisu na blogu. Niestety ostatnio miałam bardzo dużo pracy (zawodowej), do tego dzieci się pochorowały i na szycie nie było kompletnie czasu.

Obiecana wam już wcześniej kurteczka Wojtusia szyła się więc „na raty”.

1

Najpierw wykroiłam wszystkie części, później miałam je pikować, ale doszłam do wniosku, że wyjdzie mi ładniej gdy kupię sobie specjalny prowadnik do pikowania (żeby było w miarę równo). W oczekiwaniu na zamówiony prowadnik zszyłam wszystkie części podszewki, czekałam I czekałam I w końcu prowadnik przyszedł!!

1

23  4

Zaczęlam pikowanie. Z prowadnikiem pikuje się łatwiej, ale nie super łatwo, więc przygotowanie wierzchniej strony kurtki zajęło sporo czasu.

5

67

 

8
Pojawił się też problem – które futro wybrać? :)

 

Do tego dochodzi bardzo pracochłonne wykańczanie, ale w końcu się udało, skończyłam ją wczoraj wieczorem.

9 8

 

Nie było łatwo, przychodziły chwile zwątpienia, ale uważam że było warto. Gdy mówiłam komuś, że szyję kurtkę zimową dla dziecka patrzył się na mnie z politowaniem, ale dla mnie satysfakcja z uszycia tej rzeczy jest ogromna.

Materiał na nią to ortalion kupiony w sklepie na Puławskiej. Z tego ortalionu miał pierwotnie powstać płaszczyk przeciwdeszczowy dla Heli, ale później spotkałam w Kaliszu inny materiał i z niego powstał TEN znany wam już płaszczyk.

Kurteczkę przepikowałam w poprzeczne pasy, w środku ma grubą ocieplinę, podszyta jest polarem, a w rękawach jest zwykła podszewka, żeby łatwo wciągało się kurteczkę.

Żeby była weselsza kaptur obszyłam jasnym futerkiem.

Na patki kieszeni planuję dodać jeszcze zapięcie na napy, ale muszę je najpierw kupić. :)

Dziś Wojtuś miał premierowy spacer w nowej kurteczce. Nie zmarzł, nie marudził, wyglądał na zadowolonego, uważam więc, że cel został osiągnięty.

7 6 5 1 3 4

Wojtek:

kurtka : handmade

spodnie: Next

czapka, szaliczek i rękawiczki: handmade babcia Ewa

Buty: Nike